Cześć, tu Grażyna!

Otworzyłam biznes, aby mieć więcej wolności.

Ale rzeczywistość wyglądała inaczej.

Zapchany kalendarz. Ciągła gonitwa. Od komputera do obowiązków domowych i z powrotem. Czasem wstawałam o piątej, żeby pisać artykuły na bloga, zanim dzieci obudzą się do szkoły. Multitasking uprawiałam nawet przy gotowaniu obiadu. A kiedy klientka pisała, że coś nie działa na stronie - rzucałam wszystko i siadałam do komputera, żeby ratować sytuację. Nawet jeśli nikt nie oczekiwał ode mnie natychmiastowej reakcji.

Biznes dyktował nie tylko rytm całego dnia, ale i całego życia. Zajmował myśli, był ciągle w tle. A kiedy nie byłam w biznesie, były dzieci, dom i inne zadania. Zawsze ktoś inny był na pierwszym miejscu. Ja - na końcu. Jeśli w ogóle.

To nie był świadomy wybór. Działałam z automatu. Brałam na siebie coraz więcej - w biznesie i w domu, z różnych przyczyn. Strach o finanse. Przekonanie, że muszę zasłużyć na odpoczynek, na uznanie. Nie umiałam stawiać granic. Ani sobie, ani bliskim, ani klientom.

Aż pojawiła się choroba tarczycy. Ciało mnie zatrzymało. Zwolniłam. Zaczęłam stawiać granice, sobie i klientom.

Miało być inaczej, bo zaczęłam prowadzić Slow Business Online.

Z zewnątrz wszystko wyglądało dobrze. Działający biznes, dom, rodzina, spokojny rytm dnia. Kiedy ktoś pytał, jak sobie radzę, mówiłam, że dobrze - bo tak było. Ale w środku wciąż czegoś brakowało. Wolności i spełnienia, o które mi przecież chodziło od początku.

W środku powoli coś we mnie umierało. Szukałam odpowiedzi wszędzie poza sobą - w nowej strategii, w kolejnej konsultacji, u kogoś, kto mi wreszcie powie, co jest nie tak. Nic z tego nie sięgało tam, gdzie trzeba. A kiedy było już naprawdę źle - zrównałam z ziemią stary biznes. Rozstałam się. Zostałam bez tego, co przez lata budowałam jako swoją tożsamość.

I dopiero wtedy, kiedy nie miałam się już na czym oprzeć, zwróciłam się do własnego wnętrza.

Nie ma we mnie już zgody na poświęcanie siebie z automatu.

Bo nie chodziło tylko o to, żeby lepiej zarządzać czasem. Chodziło o to, żeby zapytać, kim teraz jestem i co jest naprawdę moje. Zdejmowałam warstwa po warstwie własne lęki, cudze oczekiwania i strategie, które popychały mnie do działania wbrew sobie.

Nie tylko pracuję inaczej - czuję spokój, kiedy jestem w biznesie i poza nim. Odpoczywam bez poczucia winy. Moje potrzeby liczą się dziś tak samo jak potrzeby innych. A planowanie zadań zaczynam od czasu dla mnie.

Widzę, kiedy pojawia się we mnie stary odruch - żeby ratować, żeby chronić innych, żeby zrezygnować z siebie. Zatrzymuję się na chwilę i pytam: czego potrzebuję? Co mogę teraz zrobić? Na co mam siły? Czasem ta pauza wystarczy, żeby nie wejść w schemat, który znam aż za dobrze.

I nie chodzi o to, że zawsze wybieram siebie, że zawsze podejmuję te "właściwe decyzje". Czasem idę na kompromisy, decyduję się zadbać najpierw o innych. Ale ta chwila zatrzymania pozwala mi świadomie je wybierać.

Tę drogę przeszłam sama. Powoli, metodą prób i błędów, bez gotowej mapy. I dlatego dziś mogę towarzyszyć innym swoim doświadczeniem - dając im to, czego mi wtedy brakowało.

Pracuję z kobietami, które rozpoznają w sobie ten sam mechanizm. Zagonione, zmęczone. Gdzieś po drodze zgubiły siebie. Ale czują też, że są tu po coś więcej - że chcą, żeby ich biznes miał sens i dawał im poczucie głębokiego spełnienia, nie tylko dochody.

Jeśli czujesz, że to także o Tobie, to zapisz się na mój newsletter. Dzielę się w nim tym, jak prowadzić biznes naprawdę po swojemu - bez udowadniania, bez poświęcania się, bez cudzych definicji sukcesu.

Czytaj o biznesie, który zaczyna się od Ciebie

Piszę, kiedy mam coś do powiedzenia - bez szablonów, tylko to, co akurat mnie porusza i wydaje się warte podzielenia. Odpisuję też na Twoje maile, kiedy do mnie piszesz.

Żadnego spamu. Wypiszesz się jednym kliknięciem, kiedy zechcesz.

Miasto Kobiet
Mamo Pracuj
Slow Fashion Cafe
Konferencja dla kobiet WWO
Polskie Radio Katowice

Zobacz co o moich newsletterach mówią czytelniczki:

„Czytam Twój newsletter ponieważ najczęściej skrywają się w nim jakieś perełki, skłaniające mnie do przemyśleń, zmiany perspektywy lub po prostu wnoszą jakąś nową wiedzę. Jesteś mądrą kobietą. Doceniam to. Dodatkowym atutem jest brak nachalności sprzedażowej.”

Magda Błaszczak

„Jesteś dla mnie żywym dowodem, że można tworzyć biznes będąc slow – i żyjąc w zgodzie ze sobą. W momencie, jak było mi trudno i znałam na żywo tylko świat twardego ciśnięcia i masek, Twój głos był jednym z tych, które z daleka jeszcze, ale jednak pokazywały, że można inaczej. Dziękuję, mam wdzięczność za Twoją odwagę, że się dzielisz.”

Kamila Lewandowska

„Skłaniają do refleksji, a są na tyle nie za długie, nie za krótkie, że nie trzeba ich odkładać na dwa tygodnie. Można otworzyć, przeczytać, poczuć. Takie refleksyjne pigułki. Autentyczność — nie piszesz ich z szablonu marketingowego, są inne niż wszystkie. I jak się złapie jeden czy drugi, to czeka się na kolejne.”

Anna Morzy-Brzosko

„Od dłuższego czasu rzadko czytam maile, bo jestem nimi zmęczona, zwłaszcza gdy są przesycone AI-em. Są jednak osoby, które cenię za pozostanie przy sobie. Mam wrażenie, że właśnie to 'przy sobie i od siebie’ ratuje treść, a nie masowa nadprodukcja. A to znajduję tu.”

Aneta Weider-Tołoczko